OSTATNIE

Władza dzięki supermarketom. Dlaczego Rosjanie nie obalą Putina?

June 2, 2026 (23 days ago)
Rymanowski LIVE

W podcaście Rymanowski Live rozmawiam o tym, dlaczego putinizm jest silniejszy niż ZSRR i co naprawdę trzyma Rosjan po stronie reżimu. Pokazuję mechanizm "historii, która zabija": jak państwo rosyjskie legitymizuje zbrodnie wojenne, wpisując je w ciągłość walki z nazizmem.

Mówię też o rosyjskim "kompleksie polskim", o tym, dlaczego Kreml mentalnie przygotowuje społeczeństwo na ewentualny konflikt z Polską i czego realnie możemy się spodziewać po Rosji w perspektywie najbliższych dekad.

Sukces putinizmu nie opiera się wyłącznie na opresji. Jego fundamentem jest bezprecedensowa w historii Rosji stabilizacja materialna, którą nazywam "władzą dzięki supermarketom". Pojawienie się sklepów z prawdziwym towarem na rosyjskiej prowincji, wakacje all inclusive, kredyty hipoteczne i własny samochód: to wszystko neutralizowało przez lata potrzebę zmian politycznych. Do tego dochodzi bezprecedensowe kupowanie lojalności armii: około 200 tys. zł za samo podpisanie kontraktu i żołd rzędu 5-8 tys. zł miesięcznie dla kogoś, kto wcześniej zarabiał 1,5 tys. zł. Ten system jest dziś silniejszy niż ZSRR, bo opresja jest w nim uzupełniona dobrobytem.

Rosyjska polityka historyczna działa w podobny sposób: oferuje żołnierzom komfort psychiczny podczas popełniania zbrodni. Narracja o ciągłości walki z nazizmem, dziś "ukraińskim", niegdyś "niemieckim", przedstawia agresję jako misję dziejową. Putin jest przy tym produktem sowieckiej edukacji patriotycznej, a nie akademickiego namysłu: jego wiedza historyczna pochodzi w dużej mierze z seriali takich jak "Tarcza i miecz". Zorkin, prezes Sądu Konstytucyjnego, przyniósł mu kiedyś XVII-wieczną mapę, by "udowodnić" nieistnienie Ukrainy, choć na mapie widniał napis Ukraine. To spektakl dla starszego pokolenia, ale bardzo skuteczny.

Polska jest w tej układance na strategicznym celowniku. Rosyjskie elity dokonują projekcji własnych ambicji imperialnych na Warszawę: nie wierzą, że Polska naprawdę zaakceptowała granice z 1945 roku i że nie chce Lwowa ani Wilna. Wystawa "10 wieków polskiej rusofobii" zorganizowana w Katyniu czy demontaż polskich krzyży w Miednoje to nie przypadki: to mentalne przygotowywanie rosyjskiego społeczeństwa na ewentualny konflikt z RP. Trwała zmiana w Rosji wymaga bankructwa całego systemu. Pragmatycznym celem dla Polski nie jest demokratyczna Rosja, lecz Rosja mniej agresywna. I na to możemy czekać od 10 do 30 lat.