Czy Rosjanie naprawdę wierzą, że Polska ich zaatakuje? O historii jako technologii wojny.
Podczas debaty Klubu Jagiellońskiego dyskutuję z Hieronimem Gralą o tym, dlaczego rosyjska polityka historyczna to już nie nauka, lecz technologia zarządzania emocjami społecznymi i narzędzie operacyjne wojny.
Przyglądamy się temu, jak Kreml używa kodu kulturowego Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, żeby zapewnić żołnierzom moralny komfort przy dokonywaniu zbrodni, oraz dlaczego narracja o "polskim imperializmie" nie jest dyletanckim wymysłem, lecz przemyślaną strategią skierowaną przeciwko Polsce.
W tej debacie stawiam tezę, która wymaga precyzyjnego wyjaśnienia: historia w dzisiejszej Rosji przestała być nauką. Stała się technologią. Kreml używa kodu kulturowego Wielkiej Wojny Ojczyźnianej nie po to, by edukować, lecz po to, by racjonalizować zbrodnie. Odwołuję się do dzienników Josepha Goebbelsa z lat 1941-1942, by pokazać, że mechanizm jest identyczny: tak jak III Rzesza musiała zapewnić egzekutorom w obozach zagłady psychiczny komfort, tak dziś rosyjskie państwo sufluje żołnierzom narrację o walce z "ukraińskimi nazistami". Termin "denazyfikacja" użyty 24 lutego 2022 roku to nie był przypadek. To był celowy zabieg, który ustawił rosyjskiego żołnierza w roli wnuka zwycięzców spod Stalingradu i sakralizował jego działania. Efekty widzimy w Buczy.
Omawiam też fenomen Władimira Medińskiego, którego nazywam najskuteczniejszym "influencerem historii" na świecie. Rosyjska akademia traktuje go jak hochsztaplera i szarlatana. Ale to nie przeszkadza mu budować imperium finansowego i politycznego na recyklingu propagandowych treści o niskiej wartości merytorycznej. Dowodem jego skuteczności jest reakcja prezydenta Zełenskiego, który podczas negocjacji nerwowo odpierał "historyczne brednie" płynące z rosyjskiej strony. Historia stała się realnym argumentem w dyplomacji wojennej. Analizuję też kierunek, w którym zmierza rosyjski system informacyjny: tworzenie państwowych super-aplikacji do inwigilacji, blokady YouTube'a i Telegramu. Paradoksalnie ten ostatni ruch napotyka na biznesowy opór klasy średniej, której monetyzacja treści zależy od tych platform.
Osobno analizuję rosyjską strategię wobec Polski. Narracja o "polskim genie imperialnym" i rzekomej chęci odzyskania Lwowa to nie dyletantyzm. To przemyślana gra na polskie siły marginalne. Kreml rzadko potrzebował w Polsce większości: w 1920 roku, w 1944 roku, po wyborach zbadanych przez prof. Paczkowskiego, zawsze szukał mniejszościowych grup, które można "doinwestować" i uczynić namiestnikami. Narracje o rozbiorze Ukrainy są współczesnym paliwem dla takich środowisk. Kończę pesymistyczną prognozą: póki Putin pozostaje u władzy, wojna nie skończy się, bo jest wynikiem jego osobistej obsesji historycznej. Ale obecny konflikt trwa już dłużej niż Wielka Wojna Ojczyźniana, co otwiera przestrzeń dla przyszłego "nowego Chruszczowa".