OSTATNIE

Historia jako broń polityczna. Czym to grozi?

March 15, 2026 (3 months ago)
Otwarta Konserwa

W podcaście Otwarta Konserwa rozmawialiśmy o czymś, co Zachód przez lata zbywał wzruszeniem ramion: o tym, że Putin naprawdę wierzy w budowane przez siebie narracje historyczne. Wyjaśniam, jak rosyjska polityka historyczna legitymizuje zbrodnie wojenne, dlaczego Polska jest w centrum rosyjskiej narracji o "skrzywdzonym imperium" i co powinniśmy z tym zrobić.

Na początku rozmowy mówię, o tym że historia dla Putina to nie cyniczny instrument propagandy. To fundament jego tożsamości i deklaracja intencji strategicznych. Rosyjska polityka historyczna zapewnia społeczeństwu komfort psychiczny podczas popełniania zbrodni: poprzez rzutowanie etosu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej na obecną agresję wobec Ukrainy, żołnierze racjonalizują swoje działania jako walkę po "dobrej stronie mocy". Dowodem jest odznaczanie jednostek odpowiedzialnych za zbrodnie w Buczy zaraz po ich ujawnieniu, co odczytuję jako państwowe potwierdzenie słuszności ich "historycznej misji". Rosja zawłaszczyła przy tym pamięć o zwycięstwie nad III Rzeszą, choć procentowo największe straty poniosły Białoruś i Ukraina, nie Rosja.

Przyglądam się też temu, jak Kreml hierarchizuje postacie historyczne. Lenin to "szkodnik", który podłożył bombę pod państwo rosyjskie, nadając republikom prawo do secesji. Stalin to "wielki menadżer", który wygrał wojnę i uczynił z ZSRR supermocarstwo, a więc postać akceptowalna w panteonie narodowym mimo popełnionych zbrodni. Putin darzy szczególnym szacunkiem Piotra Wielkiego i Katarzynę Wielką jako budowniczych imperium. To nie przypadkowy dobór bohaterów: miernikiem wielkości państwa jest dla Kremla podbój terytorialny i siła, nie demokracja. Rosja dąży do powrotu do "historycznej Rosji", której granice obejmowałyby co najmniej Ukrainę, północny Kazachstan i państwa bałtyckie. Zamykanie rosyjskich archiwów i zaklejanie sygnatur białym papierem to koniec "eldorado" lat 90. i świadomy krok ku historii totalnie kontrolowanej przez państwo.

Osobno mówię o Polsce. Kreml postrzega nas jako "awatara" dawnej Rzeczypospolitej z ukrytymi ambicjami terytorialnymi na wschodzie. To, co nazywam "rosyjskim kompleksem polskim", objawia się zarówno w propozycjach rozbioru Ukrainy, jak i w oskarżaniu nas w 2019 roku o współodpowiedzialność za Holocaust. Ostrzegam: kiedy Putin zaczyna mówić o polskich terytoriach językiem symboli historycznych, nie jest to błąd faktograficzny, lecz sygnał ostrzegawczy przed realnym działaniem. Polska musi prowadzić aktywną politykę historyczną w UE, odpierać rosyjski monopol na pamięć o ofiarach wojny i nie ulegać złudzeniu, że rosyjska inteligencja znająca Mickiewicza ma jakąkolwiek sprawczość polityczną w obliczu propagandy państwowej.