OSTATNIE

Putin i jego historia. Skąd bierze się rosyjska agresja?

March 10, 2026 (4 months ago)
Szkice Wschodnie

Podczas rozmowy z Tomaszem Piechalem w podcaście Szkice Wschodnie zwracam uwagę na to, dlaczego obsesja Putina na punkcie historii nie jest cynicznym PR-em, lecz strategicznym rezerwuarem, w którym dyktator przegląda się jak w zwierciadle, ujawniając swoje rzeczywiste intencje.

Analizuję, jak rosyjska polityka historyczna przekształca obywateli w żołnierzy, jaką rolę odgrywa w przygotowaniach do ewentualnego konfliktu z Polską i dlaczego lekceważenie historycznych wywodów Putina przed 2022 rokiem było jednym z największych błędów analitycznych Zachodu.Kluczową tezą podczas naszej rozmowy jest stwierdzenie, że historia pełni w Rosji funkcję "pasa transmisyjnego wartości". Obowiązkowy kurs "podstaw rosyjskiej państwowości" wprowadzony na uniwersytetach ma jeden cel: przekształcić obywatela w świadomego żołnierza gotowego walczyć bez wahania w imię państwa. System wartości Putina rozszyfrowuję przez pryzmat postaci, które wymienił Aleksandrowi Kwaśniewskiemu jako swoje wzorce w 2002 roku: Piotra Wielkiego, Katarzynę Wielką i Józefa Stalina. Dla Kremla miernikiem wielkości państwa są podbój terytorialny i represje, nie demokracja. Stąd wynika interpretacja Lenina jako "szkodnika", który podłożył pod ZSRR "bombę z opóźnionym zapłonem", nadając republikom prawo do secesji. Putin patrzy na historię jak wielkoruski nacjonalista: rozpad ZSRR był dla niego katastrofą wynikającą z błędów prawno-historycznych, a nie z dążeń narodów do wolności.

Analizuję też doświadczenie generacyjne rosyjskich elit ukształtowane w epoce Breżniewa. Ich wyobrażenie o II wojnie światowej nie pochodzi z faktów, lecz z "pamięci o pamięci" - z estetyki radzieckiej propagandy lat 70., filmów takich jak "Tarcza i miecz", "17 mgnień wiosny" czy "Oficerowie". To stamtąd bierze się przekonanie o plastyczności pojęcia "historycznej Rosji", której granice Kreml wyznacza arbitralnie wszędzie tam, gdzie mieszka mniejszość rosyjska: na Ukrainie, w północnym Kazachstanie, w państwach bałtyckich. Aneksja Krymu w 2014 roku była dla Putina testem skuteczności "ładunku historii" jako narzędzia politycznego. Kiedy część elit zachodnich zareagowała empatią wobec "historycznego błędu Chruszczowa z 1954 roku", Kreml wyciągnął z tego daleko idące wnioski.

Osobno omawiam, co ta polityka historyczna oznacza dla Polski. "Polska rusofobia" to jeden z największych sukcesów rosyjskiej dezinformacji, służący izolowaniu nas na Zachodzie i mentalnym przygotowywaniu Rosjan na ewentualny konflikt z Warszawą. Pod auspicjami Władimira Medińskiego powstała "Czarna księga. Historia polskiej rusofobii", oskarżająca Polskę o próby sojuszu z Hitlerem i uznająca Jana Pawła II za czołowego rusofoba. Rosja wyciągnęła strategiczną lekcję z polskiej pomocy dla Ukrainy i dąży do "ukarania" Warszawy. Mój wniosek jest jednoznaczny: słuchanie tego, co Putin mówi o przeszłości, jest jedynym sposobem na zrozumienie jego przyszłych planów. Każde sięgnięcie po argumentację historyczną wobec danego terytorium to nie zaproszenie do dyskusji, lecz sygnał ostrzegawczy o planowanej agresji.